Mam jednak wrażenie, że na razie mocno przyprawione, "głębokie" i "gorące" w smaku dania kuchni hinduskiej i arabskiej oddadzą pola świeższym, wiosennym propozycjom.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arabsko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arabsko. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
Marokańska zupa z soczewicy
Pyszne, aromatyczne, sycące danie. Przepis zaczerpnięty z bloga White Plate (http://whiteplate.blogspot.com/2011/03/marokanska-zupa-z-soczewica-i-cynamonem.html) z drobnymi modyfikacjami.

Mam jednak wrażenie, że na razie mocno przyprawione, "głębokie" i "gorące" w smaku dania kuchni hinduskiej i arabskiej oddadzą pola świeższym, wiosennym propozycjom.
Mam jednak wrażenie, że na razie mocno przyprawione, "głębokie" i "gorące" w smaku dania kuchni hinduskiej i arabskiej oddadzą pola świeższym, wiosennym propozycjom.
czwartek, 10 lutego 2011
Arabskie noce
Kuchnia arabska - podobnie jak wspomniana już hinduska - należy do moich ulubionych. Na bliskim wschodzie też nigdy nie byłam (a ostatnie wydarzenia polityczne nie zachęcają do udawania się w tamte strony...), najbliżej autentycznego smaku byłam więc pewnie jedząc falafel od Turka albo jakieś fajne danko w Samirze (www.samira.pl), ale kiedy zobaczyłam "Festiwal kuchni arabskiej", organizowany przez Pannę Malwinnę, pomyślałam, że to właśnie będzie pierwsza kulinarno-blogowa akcja, w której wezmę udział.
No i postanowiłam pójść na całość - przygotowałam talerz smakowitości "Bliski Wschód according to me".

Na początek pyszny i prosty hummus. Puszkę odcedzonej ciecierzycy zmiksowałam z sokiem z połowy cytryny, sporym ząbkiem czosnku i zmielonym w moździerzu sezamem (z braku pasty tahini). Mieszając, powoli dodałam oliwę, przyprawiłam słodką papryką, pieprzem i solą. Done!

Na drugi ogień idą falafle. Znowu zmieliłam ciecierzycę, tym razem jednak nie puszkowaną, lecz surową, namoczoną przez noc. Na jakieś półtorej szklanki dodałam pół cebuli, znów spory ząbek czosnku, zmielony kmin, kurkumę i sól. Z masy uformowałam kuleczki, które usmażyłam w głębokim oleju.
Ciecierzycowe smakołyki podałam z ulubionym sosem jogurtowym z gęstego jogurtu, ogórka, czosnku, kminu, mięty i kolendry i z pitami. Była to pierwsza pita w moim życiu, wyszła nieźle, ale nie była jeszcze doskonała, dlatego przepisu nie podaję i radzę pogrzebać po stronach ekspertów;)
Całość arabskiej wyżerki wyglądała tak:
No i postanowiłam pójść na całość - przygotowałam talerz smakowitości "Bliski Wschód according to me".
Na początek pyszny i prosty hummus. Puszkę odcedzonej ciecierzycy zmiksowałam z sokiem z połowy cytryny, sporym ząbkiem czosnku i zmielonym w moździerzu sezamem (z braku pasty tahini). Mieszając, powoli dodałam oliwę, przyprawiłam słodką papryką, pieprzem i solą. Done!
Na drugi ogień idą falafle. Znowu zmieliłam ciecierzycę, tym razem jednak nie puszkowaną, lecz surową, namoczoną przez noc. Na jakieś półtorej szklanki dodałam pół cebuli, znów spory ząbek czosnku, zmielony kmin, kurkumę i sól. Z masy uformowałam kuleczki, które usmażyłam w głębokim oleju.
Ciecierzycowe smakołyki podałam z ulubionym sosem jogurtowym z gęstego jogurtu, ogórka, czosnku, kminu, mięty i kolendry i z pitami. Była to pierwsza pita w moim życiu, wyszła nieźle, ale nie była jeszcze doskonała, dlatego przepisu nie podaję i radzę pogrzebać po stronach ekspertów;)
Całość arabskiej wyżerki wyglądała tak:
Subskrybuj:
Posty (Atom)